RSS
czwartek, 10 listopada 2005
Spagetti naszego powszedniego



Our spaghetti
Who art in the colander
Hallowed be thy sauce
Thy serving come
Thy strands be wrung
On forks as they are on spoons
Give us this day our daily meatball
And forgive us our starchiness
As we forgive those who are starchy against us
And lead us not into Kraft parmessan
But deliver us from Chef Boy Ardee
For thine is the garlic
And the onion and the bay leaves
For ever and ever.
Ramen



Kliknij na foto i rewju



00:19, b_hunter
Link Komentarze (7) »
wtorek, 08 listopada 2005
Przejedzmy to raz jeszcze - jajko w gniazdku

ziemniak / masło / gruba sól / pieprz / swieży szpinak / czosnek / mąka / mleko / gałka muszkatołowa / jajko



1. Uwij gniazdko: Obierz ziemniaka, zetrzyj na grubej tarce, wypłucz pod zimną wodą i wysusz w papierowym ręczniku. Rozpuść trochę masła na małym ogniu na niewielkiej teflonowej patelni. Weź garść ziemniaka i rozłóż na patelni - chcesz by po usmażeniu wyglądał jak koronka. Posyp szczyptą soli i szczyptą pieprzu. Przyciśnij łopatką, przykryj i smaż około pięciu minut, aż nabierze zlotego koloru. Przewróć (nie bój się - nikt nie patrzy). Dodaj więcej masła na obrzeża patelni, usmaż bez przykrywania na złoto. Posyp szczyptą soli i szczyptą pieprzu. Zsuń ziemniaczane gniazdko na głeboki talerz.

2. Wyściel piórkami: Wypłucz dwie garści szpinaku, nie susz. Połóż na dużej patelni z odrobina soli, podgrzej cztery minuty na średnim ogniu.Zgarnij szpinak do sitka przeplucz woda i delikatnie odciśnij. Pokrój grubo. Podgrzej kawałek masła na w niedużym rondelku na małym ogniu. Dodaj odrobinę zmiażdżonego czosnku - tak aby zmiękł. Wmieszaj łyżke mąki i podsmaż parę minut. Wmieszaj mleko, dodając po troszeczku by nacieszyc się bąbelkami obserwując jak staje się rzadsze, rzadsze, rzadsze... Gdy osiagniesz konsystencję średnio gęstego białego sosu dodaj szpinak, szczyptę pieprzu i zmielonej gałki muszkatołowej. Przełóż kremowy szpinak na ziemniaczane gniazdko.

3. Czas na jajko: Wyjmij jajko z lodówki i włóż do gotującej się wody za pomocą łyżki stołowej. Gotuj sześć minut. Obieraj delikatnie pod zimną wodą.
Umieść jajko w gniazdku.
Delektuj się w samotnosci.

Romek Samolot



Kliknij na foto i rewju




14:15, b_hunter
Link Komentarze (3) »
czwartek, 03 listopada 2005
Listopad - Przepisopad


Listopadowa niemoc, niechęć, marazm - jednym słowem nic dobrego.
Gotować się nie chce, ani wyszukiwać, ani wymyślać przepisów się nie chce. Plany byłe wielkie: grzanki z kaszanką i sherry, ryba z kolendrowym majonezem, meksykańska zupa ziemniaczana.
A tu nic - tylko chińszczyzna przywożona przez chińczyka z sąsiedztwa.



W świecie kulinarnym tyle ekscytujących wydarzeń.
Choćby w niedalekim Byron IL. trwa Festiwal Indyczych Genitaliów. (Smażonych).
Festiwal powstał jako żart, a jak pięknie się rozwinął - 1000 smakoszy przyjeżdża by spróbować ... ee.. przysmaku festiwalowego.
Genitalia indycze - z kształtu przypominające nerki - kroi się na ćwiartki, płucze w zimnej wodzie, suszy, ręcznie obtacza w panierce (tajna receptura lokalnej kucharki) i smaży na głębokim oleju. Tak samo jak frytki.



- Smakują jak kawałki kurczaka - wyznaje jeden ze smakoszy.


Romek Samolot


Kliknij na foto i rewju




00:03, b_hunter
Link Komentarze (19) »
wtorek, 01 listopada 2005
Z cyklu - "Przepijmy to jeszcze raz"




W parszywe dni wsypujemy łyżeczkę ulubionej herbaty do zaparzacza.
Zaparzacz wkładamy do ulubionej filiżanki.
Stawiamy czajnik na gazie lub na kuchni węglowej.
Patrzymy w płomień.
Zalewamy herbatę wrzątkiem.
Cierpliwie czekamy aż naciągnie.
Dodajemy ulubionego cukru, miodu, mleka...
Pijemy powoli
patrząc przez okno
zagryzając marcepanem.


Romek Samolot


Kliknij na foto i rewju




14:14, b_hunter
Link Komentarze (12) »
piątek, 28 października 2005
Holi Ali powraca

Piwnie było w marcu - ponieważ prawielistopad podobny, a piwo to samo powtarzamy dawny wpis pod hasłem:

"Przepijmy to jeszcze raz"


W pobliskim sklepie z winami, za stołami zastawionymi butelkami rozsiedli się dystrybutorzy piwa. Sklep ma przepastną chłodnię z niezliczonymi gatunkami piwa - dodatek do przepastnej piwnicy pełnej win.

Przesuwałem się więc powoli w głąb sklepu "degustując" piwa irlandzkie (4), rosyjskie (1 ale w 4 rodzajach), belgijskie (1), amerykanskie (3) oraz angielski gazowany jabłecznik o mocy 5%*.
Horyzont przestał być prostą linią na pograniczu wzroku, a świat rozświetlać poczęła zdecydowanie różowa poświata; nie uwierzyłem więc swoim oczom gdy na ostatnim stole zobaczyłem:



- Ktoś ty? - krzyknąłem do postaci stojącej za stołem.
- Jam twój król! - odkrzyknęła postać.
Zastanowiłem się:
- Niemożliwe, ja na ciebie nie głosowałem.
Po hauście piwa oddaliłem się w rytmie kopyt wystukiwanym przez połówki kokosu.

Hej, to już 30 lat.

Ciemno bursztynowe angielskie ale z Black Sheep Brewery, gorzkawe z mocnym posmakiem chmielu. Dla wielbicieli angielskiego piwa. Półlitrowa butelka, zawartość alkoholu 4.7%*. Mmmmmmmmm...

Romek Samolot

*)Jak wiemy angielski % jest wiekszy od % z kontynentu. Wielkość angielskiego % jest ustalana odrębnym królewskim dekretem.


Kliknij na foto i rewju



12:56, b_hunter
Link Komentarze (5) »
wtorek, 25 października 2005
La Bandera Mexicana

...qeso fundido popijamy za pomocą
meksykańskiej flagi.
Nie, nie pijąc i machając jak na meczu -
zwyczajnie pijąc raz, dwa i trzy:




Kliknij TU i TU



00:20, b_hunter
Link Komentarze (8) »
czwartek, 20 października 2005
Naleśniki z serem i tequilą












Ser możemy posypać posiekaną natką kolendry (jak na zdjęciu) i skropić sokiem z limonki.
Smakuje wybornie w połączeniu z :

Mantequilla de los pobres

Guacamole

Salsą


Romek Samolot


Kliknij TU i TU
05:48, b_hunter
Link Komentarze (19) »
poniedziałek, 17 października 2005
Masło biedaków







Kliknij TU i TU



01:29, b_hunter
Link Komentarze (17) »
wtorek, 11 października 2005
Co nadchodzi



Frittata nadchodziła gdy nagle, niespodziewanie pojawiła się przeszkoda. Przeszkoda w postaci organizacji pozarzędowych. Nasz dom (z angielska „row house”) stoi w rzędzie innych domów więc teoretycznie organizacje pozarzędowe mogą robić co im się podoba. W dodatku tegoż ranka stójkowy poszedł na kawę, a ktoś inny puścił parę z ust czyli podkablował.

Wstaliśmy rzeźcy w słoneczny poranek gotowi do gotowania gdy uwagę zwrócił jazgot za oknem. Wyjrzeliśmy. Tłum sześcioosobowy chodził w kółko po chodniku machając transparentami. Na transparentach litery układały się w hasła, hasła groziły ogniem z domieszką siarki. „To Nie Frittata to Morderstwo!!!!” wołały duże czerwone litery z czterema wykrzyknikami na końcu. „Nienarodzone Kurczaczki – Nie Śniadaniu!!!!” – znów cztery wykrzykniki.

Kurcze – pomyślałem – ktoś im dał mój przepis, a tam stoi jak byk: 8 jajek. Kątem oka dostrzegłem ruch za drugim kuchennym oknem. Na trawniczku stały trzy atrakcyjne kobiety z transparentem głoszącym „Moja patelnia – Moja jajecznica” (bez wykrzykników). Frittata – pomachałem im przez okno – frittata nie jajecznica. Odmachały uśmiechając się.

Zadzwoniliśmy po ochroniarza , znaczy się po Staszka. Zjawił się szybko i rozpoczął pertraktacje z obydwoma grupami starając się być bliżej tych na trawniku.


My zaś postawiliśmy na średnim ogniu żaroodporną dużą patelnię rozgrzewając w niej 2 łyżki oliwy. Włączyliśmy piekarnik nastawiając temperaturę na 190 °C / 375F.

Na patelnię wrzuciliśmy drobno pokrojoną średnią cebulę, drobno pokrojoną średnią zieloną paprykę (bez pestek) i drobno pokrojoną łodygę selera naciowego. Pomieszaliśmy, posmażyliśmy aż ładnie zmiękło. Dodaliśmy spraskowane 3 ząbki czosnku i wróciliśmy do mieszania. Czosnek zmiękł po 2 minutach. Dorzuciliśmy więc pełną garść porwanych liści świeżego szpinaku, nadal mieszając by szpinak zmienił kolor na ciemnozielony (kolejne 2-3 minuty).

W międzyczasie (ponieważ mamy 5 rąk) do robota kuchennego zaopatrzonego w ostre wirujące noże wrzuciliśmy puszkę odcedzonej białej fasoli (najlepsza jest fasola garbanzo), pół pęczka natki pietruszki i wlaliśmy 2 łyżki oliwy. Pulsacyjnie zmieszaliśmy i pocieliśmy wszystko na grubo siekaną papkę. Odstawiliśmy.

Trzymając trzy dodatkowe ręce w kieszeni i gwiżdżąc pod nosem Mandarynowy przebój „Jungle Mix” ubiliśmy w dużej misce 8 jajek (nienarodzonych kurczaczków), łyżkę mleka, sól i pieprz aż zrobiła sie pianka. Dodaliśmy siekaną papkę z fasoli oraz pokrojoną w kostkę suchą aromatyczną kiełbasę. Ile i jaką zależy od kucharza – my dodaliśmy 25dag. Wymieszaną zawartość miski na patelnię z – jak sobie przypominamy – podsmażoną cebulą, papryką, czosnkiem, selerem i szpinakiem. Rozprowadziliśmy wszystkie składniki równo po patelni i podkręciliśmy ogień.

W momencie gdy jajka zaczęły się ścinać, na wierzchu ułożyliśmy pomidor pokrojony w plastry ( dobrze wygląda naprawdę duży pomidor cięty wzdłuż równika), posypaliśmy solą, słodką sproszkowaną papryką i startym ostrym serem – hiszpański Manchego nadaje się idealnie.

Wstawiliśmy do nagrzanego piekarnika by piec aż jajka zetną się całkowicie, a ser będzie stopiony (15-30 minut).


Frittatę podajemy posypaną zieloną cebulką i udekorowaną kawałkami avocado. W niedzielę popijamy szampanem.



Romek Samolot


Złam się! - kliknij TU i TU



00:55, b_hunter
Link Komentarze (11) »
niedziela, 09 października 2005
W niedzielę poszliśmy...

Przy wejściu do restauracji powitał nas wielki szyld hurtowni firanek i plakat kandydata z zasadami. Albo z zakolami? Albo z charakterem? Nieważne.



Bo w niedzielę poszliśmy do restauracji. Zgodnie z tradycją. Co_kilka_lat tradycją.
Wewnątrz stoliki pokryte były obrusami w biało-czarwona kratkę (wiadomo Europa) jak we włoskiej knajpce, a kelner zachowywał się wyniośle prosząc jednocześnie o dowody osobiste.
- Podajemy a_ch_kohol - motywował.
W karcie dwa głowne dania. Podobno było trzecie ale wycofali. Słusznie, bo przyrządzane z ciepłymi kluchami.
- Kaczka z dziewaczką w sosie firmowym - przeliterował Staszek.
- Placek po kaszubsku - przeliterowałem ja.
Poniżej same zakąski: na ciepło, na zimno i w temperaturze pokojowej. W sosach czerwonych, białych, różowych i czarnych.
- Czy jest jajecznica? - zapytał kelnera Staszek.
- Nie podajemy nienarodzonych kurczaczków z powodu przekonań szefa kuchni - kelner zdradzał oznaki zniecierpliwienia.
- A kaczka - rzuciłem znad menu - kaczka soczysta?
- Sucha - za długo się piekła.
- A placek dobry? - Staszek nie dawał za wygraną
Kelner wyraźnie tracił cierpliwość:
- Jak ładnie ułożą na talerzu to dobry. Ostatnio ładnie kładą i nawet garni dodają. Klienci lubią i chwalą.
Do zakończenia tyrady zabrakło tradycyjnego: "jak się nie podoba to obok jest pub irlandzki i angielski i niech sobie tam coś zjedzą".

Popatrzyliśmy po sobie - ja na Staszka, Staszek na mnie. Głodni, wstaliśmy od stolika i wyszliśmy.
Mijając szatnię zauważyłem grupkę ludzi częstujących sie nawzajem gumą balonową "Donald". Wzruszyłem ramionami. Nie najedzą się, ale pożują, balony porobią, a i dziewczynom na podwórku się spodoba.




Po powrocie do domu nie włączając telewizora:
mała niska szklanka lub kieliszek do martini - wsypujemy pokruszony lód, przez małe sitko z rozdrobnionym serem pleśniowym wlewamy pięćdziesiątkę zmrożonej wódki. Jesli nie lubimy smaku sera pleśniowego, pomijamy epizod z sitkiem zastępując go odrobiną wytrawnego wermutu.
Pijemy zapominając o świecie.

Romek Samolot


Wybór należy do Ciebie - czy klikniesz TU czy TU



02:51, b_hunter
Link Komentarze (27) »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 11

Zdjęcia do blogu zrobiłem ja Samolot Roman

Licencja Creative Commons

romeksamolotfoto.blox.pl