RSS
piątek, 28 października 2005
Holi Ali powraca

Piwnie było w marcu - ponieważ prawielistopad podobny, a piwo to samo powtarzamy dawny wpis pod hasłem:

"Przepijmy to jeszcze raz"


W pobliskim sklepie z winami, za stołami zastawionymi butelkami rozsiedli się dystrybutorzy piwa. Sklep ma przepastną chłodnię z niezliczonymi gatunkami piwa - dodatek do przepastnej piwnicy pełnej win.

Przesuwałem się więc powoli w głąb sklepu "degustując" piwa irlandzkie (4), rosyjskie (1 ale w 4 rodzajach), belgijskie (1), amerykanskie (3) oraz angielski gazowany jabłecznik o mocy 5%*.
Horyzont przestał być prostą linią na pograniczu wzroku, a świat rozświetlać poczęła zdecydowanie różowa poświata; nie uwierzyłem więc swoim oczom gdy na ostatnim stole zobaczyłem:



- Ktoś ty? - krzyknąłem do postaci stojącej za stołem.
- Jam twój król! - odkrzyknęła postać.
Zastanowiłem się:
- Niemożliwe, ja na ciebie nie głosowałem.
Po hauście piwa oddaliłem się w rytmie kopyt wystukiwanym przez połówki kokosu.

Hej, to już 30 lat.

Ciemno bursztynowe angielskie ale z Black Sheep Brewery, gorzkawe z mocnym posmakiem chmielu. Dla wielbicieli angielskiego piwa. Półlitrowa butelka, zawartość alkoholu 4.7%*. Mmmmmmmmm...

Romek Samolot

*)Jak wiemy angielski % jest wiekszy od % z kontynentu. Wielkość angielskiego % jest ustalana odrębnym królewskim dekretem.


Kliknij na foto i rewju



12:56, b_hunter
Link Komentarze (5) »
wtorek, 25 października 2005
La Bandera Mexicana

...qeso fundido popijamy za pomocą
meksykańskiej flagi.
Nie, nie pijąc i machając jak na meczu -
zwyczajnie pijąc raz, dwa i trzy:




Kliknij TU i TU



00:20, b_hunter
Link Komentarze (8) »
czwartek, 20 października 2005
Naleśniki z serem i tequilą












Ser możemy posypać posiekaną natką kolendry (jak na zdjęciu) i skropić sokiem z limonki.
Smakuje wybornie w połączeniu z :

Mantequilla de los pobres

Guacamole

Salsą


Romek Samolot


Kliknij TU i TU
05:48, b_hunter
Link Komentarze (19) »
poniedziałek, 17 października 2005
Masło biedaków







Kliknij TU i TU



01:29, b_hunter
Link Komentarze (17) »
wtorek, 11 października 2005
Co nadchodzi



Frittata nadchodziła gdy nagle, niespodziewanie pojawiła się przeszkoda. Przeszkoda w postaci organizacji pozarzędowych. Nasz dom (z angielska „row house”) stoi w rzędzie innych domów więc teoretycznie organizacje pozarzędowe mogą robić co im się podoba. W dodatku tegoż ranka stójkowy poszedł na kawę, a ktoś inny puścił parę z ust czyli podkablował.

Wstaliśmy rzeźcy w słoneczny poranek gotowi do gotowania gdy uwagę zwrócił jazgot za oknem. Wyjrzeliśmy. Tłum sześcioosobowy chodził w kółko po chodniku machając transparentami. Na transparentach litery układały się w hasła, hasła groziły ogniem z domieszką siarki. „To Nie Frittata to Morderstwo!!!!” wołały duże czerwone litery z czterema wykrzyknikami na końcu. „Nienarodzone Kurczaczki – Nie Śniadaniu!!!!” – znów cztery wykrzykniki.

Kurcze – pomyślałem – ktoś im dał mój przepis, a tam stoi jak byk: 8 jajek. Kątem oka dostrzegłem ruch za drugim kuchennym oknem. Na trawniczku stały trzy atrakcyjne kobiety z transparentem głoszącym „Moja patelnia – Moja jajecznica” (bez wykrzykników). Frittata – pomachałem im przez okno – frittata nie jajecznica. Odmachały uśmiechając się.

Zadzwoniliśmy po ochroniarza , znaczy się po Staszka. Zjawił się szybko i rozpoczął pertraktacje z obydwoma grupami starając się być bliżej tych na trawniku.


My zaś postawiliśmy na średnim ogniu żaroodporną dużą patelnię rozgrzewając w niej 2 łyżki oliwy. Włączyliśmy piekarnik nastawiając temperaturę na 190 °C / 375F.

Na patelnię wrzuciliśmy drobno pokrojoną średnią cebulę, drobno pokrojoną średnią zieloną paprykę (bez pestek) i drobno pokrojoną łodygę selera naciowego. Pomieszaliśmy, posmażyliśmy aż ładnie zmiękło. Dodaliśmy spraskowane 3 ząbki czosnku i wróciliśmy do mieszania. Czosnek zmiękł po 2 minutach. Dorzuciliśmy więc pełną garść porwanych liści świeżego szpinaku, nadal mieszając by szpinak zmienił kolor na ciemnozielony (kolejne 2-3 minuty).

W międzyczasie (ponieważ mamy 5 rąk) do robota kuchennego zaopatrzonego w ostre wirujące noże wrzuciliśmy puszkę odcedzonej białej fasoli (najlepsza jest fasola garbanzo), pół pęczka natki pietruszki i wlaliśmy 2 łyżki oliwy. Pulsacyjnie zmieszaliśmy i pocieliśmy wszystko na grubo siekaną papkę. Odstawiliśmy.

Trzymając trzy dodatkowe ręce w kieszeni i gwiżdżąc pod nosem Mandarynowy przebój „Jungle Mix” ubiliśmy w dużej misce 8 jajek (nienarodzonych kurczaczków), łyżkę mleka, sól i pieprz aż zrobiła sie pianka. Dodaliśmy siekaną papkę z fasoli oraz pokrojoną w kostkę suchą aromatyczną kiełbasę. Ile i jaką zależy od kucharza – my dodaliśmy 25dag. Wymieszaną zawartość miski na patelnię z – jak sobie przypominamy – podsmażoną cebulą, papryką, czosnkiem, selerem i szpinakiem. Rozprowadziliśmy wszystkie składniki równo po patelni i podkręciliśmy ogień.

W momencie gdy jajka zaczęły się ścinać, na wierzchu ułożyliśmy pomidor pokrojony w plastry ( dobrze wygląda naprawdę duży pomidor cięty wzdłuż równika), posypaliśmy solą, słodką sproszkowaną papryką i startym ostrym serem – hiszpański Manchego nadaje się idealnie.

Wstawiliśmy do nagrzanego piekarnika by piec aż jajka zetną się całkowicie, a ser będzie stopiony (15-30 minut).


Frittatę podajemy posypaną zieloną cebulką i udekorowaną kawałkami avocado. W niedzielę popijamy szampanem.



Romek Samolot


Złam się! - kliknij TU i TU



00:55, b_hunter
Link Komentarze (11) »
niedziela, 09 października 2005
W niedzielę poszliśmy...

Przy wejściu do restauracji powitał nas wielki szyld hurtowni firanek i plakat kandydata z zasadami. Albo z zakolami? Albo z charakterem? Nieważne.



Bo w niedzielę poszliśmy do restauracji. Zgodnie z tradycją. Co_kilka_lat tradycją.
Wewnątrz stoliki pokryte były obrusami w biało-czarwona kratkę (wiadomo Europa) jak we włoskiej knajpce, a kelner zachowywał się wyniośle prosząc jednocześnie o dowody osobiste.
- Podajemy a_ch_kohol - motywował.
W karcie dwa głowne dania. Podobno było trzecie ale wycofali. Słusznie, bo przyrządzane z ciepłymi kluchami.
- Kaczka z dziewaczką w sosie firmowym - przeliterował Staszek.
- Placek po kaszubsku - przeliterowałem ja.
Poniżej same zakąski: na ciepło, na zimno i w temperaturze pokojowej. W sosach czerwonych, białych, różowych i czarnych.
- Czy jest jajecznica? - zapytał kelnera Staszek.
- Nie podajemy nienarodzonych kurczaczków z powodu przekonań szefa kuchni - kelner zdradzał oznaki zniecierpliwienia.
- A kaczka - rzuciłem znad menu - kaczka soczysta?
- Sucha - za długo się piekła.
- A placek dobry? - Staszek nie dawał za wygraną
Kelner wyraźnie tracił cierpliwość:
- Jak ładnie ułożą na talerzu to dobry. Ostatnio ładnie kładą i nawet garni dodają. Klienci lubią i chwalą.
Do zakończenia tyrady zabrakło tradycyjnego: "jak się nie podoba to obok jest pub irlandzki i angielski i niech sobie tam coś zjedzą".

Popatrzyliśmy po sobie - ja na Staszka, Staszek na mnie. Głodni, wstaliśmy od stolika i wyszliśmy.
Mijając szatnię zauważyłem grupkę ludzi częstujących sie nawzajem gumą balonową "Donald". Wzruszyłem ramionami. Nie najedzą się, ale pożują, balony porobią, a i dziewczynom na podwórku się spodoba.




Po powrocie do domu nie włączając telewizora:
mała niska szklanka lub kieliszek do martini - wsypujemy pokruszony lód, przez małe sitko z rozdrobnionym serem pleśniowym wlewamy pięćdziesiątkę zmrożonej wódki. Jesli nie lubimy smaku sera pleśniowego, pomijamy epizod z sitkiem zastępując go odrobiną wytrawnego wermutu.
Pijemy zapominając o świecie.

Romek Samolot


Wybór należy do Ciebie - czy klikniesz TU czy TU



02:51, b_hunter
Link Komentarze (27) »
czwartek, 06 października 2005
Oops.

Głosem ogółu przy minimalnej frekwencji (jak to w życiu) na punkty wygrała paella.
Potrawa hiszpańska, której niezliczone odmiany krążą po świecie.
Nie istnieje jeden prawdziwy przepis na paellę, a składniki różnią się w zależności od regionu, dostępności produktów czy zawartości lodówki. Owoce morza dominują w regionach nadmorskich, kiełbasa czy drób w głębi lądu.
Paella jest podawana w drogich reatauracjach serwujących nową kuchnię jak i na ulicy, częstym widokiem są rodziny, które zamiast grillowania na świeżym powietrzu wybierają paellowanie.

Oto Paella Samolota czyli Oops:

POTRZEBUJEMY:

- Dużą patelnię - na 3 - 4 osoby patelnię wielkości 12-13 cali czyli około 30 cm. Najlepsza jest zwykła patelnia ze stali - nie polecamy teflonu i aluminium w tym wypadku. Patelnie większe niż 15 cali / 35 cm nie nadają się do gotowania na standardowej kuchence.
- 4 szklanki wywaru lub bulionu z kury
- 1/2 kg piersi z kurczaka pokrojonych w paski 3cm na 1 cm. Po pokrojeniu możemy zamarynować kawałki kurczaka w oliwie, czosnku, białym winie i odrobinie ziół prowansalskich.
- 8 do 10 dużych krewetek (opcjonalnie, jeśli są dostępne) zamarynowanych jak w punkcie powyżej lub podsmażonych na oliwie z odrobiną białego wina - tak by zmatowiały.
- 1 średnią pokrojoną cebulę
- 1 duży pomidor obrany ze skórki, pokrojony w kostkę
- dwie szklanki ryżu krótkoziarnistego zwanego perlistym. Ryż taki jak na risotto.
- Szklankę mrożonego zielonego groszku.
-10 dag hiszpańskiej kiełbasy chorizo lub włoskiej pepperoni czyli pikantnego salami
-2 gałązki posiekanej zielonej pietruszki
-3 ząbki czosnku
- jedno pokrajane w kostkę pimento - pimento czyli czerwona papryka upieczona w piekarniku ( 180°, 15 minut , odwrócić, 15 minut - wystudzić obrać ze skórki i wyciąć pestki). W paelli dobrze smakuje też pieczona na ogniu papryka ze słoika - jeśli dostępna.
- 3-5 nitek szafranu - startego w moździerzu i dodanego do bulionu.
- sól, pieprz i papryka do smaku. Sproszkowana hiszpańska wędzona papryka jest ważnym elementem smaku paelli i najtrudniejszym składnikiem do zdobycia.



Rozpoczynamy mając podsmażone kawałki kurczaka oraz opcjonalnie zamarynowane lub podsmażone krewetki.

Rozgrzewamy patelnie z 2 łyżkami oliwy, na której smażymy cebulę, czosnek i pomidor aż będą miękkie. Dodajmy pimento (pieczoną paprykę). Po chwili wsypujemy ryż mieszając tak by pokrył się tym co na patelni – styl i mieszanie ryżu przypomina gotowanie risotto.

Wlewamy 3 szklanki bulionu i mieszamy rozprowadzając ryż i jarzyny równo po całej powierzchni patelni. Jeżeli ze względu na wielkość patelni 3 szklanki wyda się ilością za dużą – wlewamy mniej – tyle by cała zawartość była uczciwie przykryta taflą bulionu.

(Teraz jest czas by sprawdzić czy smak alkoholu, który zamierzamy podać z paellą jest zadowalający)

Wracamy do patelni – solimy i posypujemy pieprzem (na oko, na smak, na nie_mam_pojęcia_ile). Dodajemy kurczaka, opcjonalne krewetki, zielony groszek i mieszamy wszystko po raz ostatni. Tak, koniec z mieszaniem.

Posypujemy całą powierzchnię paelli wędzoną mieloną papryką, układamy chorizo dekoracyjnie na samym wierzchu, a wszystko krasimy (jeszcze raz to napiszę bo mi się podoba: krasimy) posiekaną zieloną pietruszką.

(Jeszcze raz) krasimy w sposób dekoracyjny. Bardziej lub mniej dekoracyjny.

Gotujemy paelle około 30 minut na średnim ogniu, przesuwając patelnię (jeśli duża) tak by jej cała powierzchnia otrzymała tyle ciepła ile jej się należy czyli sprawiedliwie i po równo. Jeżeli ryż wchłonie cały bulion nim stanie sie miękki dolewamy zarezerwowaną ilość dookoła patelni – lejąc bulion po brzegach ruchem zgodnym z kierunkiem ruchu wskazówek zegara – praworęczni, lub przeciwnym - leworęczni.


Podajemy gdy ryż jest miękki (nierozgotowany) – a najlepszy sposób by sprawdzić stan ryżu musimy sami wymyślić.

Do popicia polecamy fino sherry.

Romek Samolot



Kliknij TU i TU

00:43, b_hunter
Link Komentarze (26) »
wtorek, 04 października 2005
Obiecanki cacanki (z papryką)


Nie wiem co obiecać: PAELLĘ czy PIQUANT FRITTATĘ?




22:39, b_hunter
Link Komentarze (20) »
sobota, 01 października 2005
Szampański Tuwim

Mimozami jesień się zaczyna...

Jesień ukradł kaczor, ukrywa się pod krzakiem i nie chce oddać.
Pewnie wyjdzie dziewiątego.

Mimozę sami zrobimy:

złotawą, słodką i miłą.

Mimoza to 1 część soku pomarańczowego i 3 części szampana. Podawana w wysokich wąskich kieliszkach rozwesela, rozjaśnia świat, wywołuje uśmiech.

Po ulicach w złotej jesieni
fruwają po niej jasne anioły

Szampan jest cięższy od soku pomarańczowego więc do kieliszka pierwszy wędruje sok pomarańczowy, potem wino musujące. Nie mieszamy bo stracimy bąbelki.

Młodzik z chmurek prześwituje jesienny
od mimozy złotem - majowej



By było ciekawiej uruchamiamy wyobraźnię: brzeg kieliszka możemy zanurzyć w likierze pomarańczowym i w cukrze lub jeśli chcemy - dodać parę kropli likieru czy mleczka kokosowego.

Od twoich drinków pachniało w sieni
gdym wracał zdyszany po pracy

Kto lubi palące ostre wspomnienie słońca pokroi ostrą papryczkę w talarki (chili, jalapeno, pimento, serrano) i zaleje sokiem pomarańczowym w niemetalowym naczyniu. Przykryje, włoży do lodówki na 3 dni. Po wyjęciu przecedzi. Paląca mimoza jak znalazł.

Mimozami lato przypomina
szampańsko żółty październik

Szampana z powodzeniem można zastąpić hiszpańską Cavą lub włoskim Prosecco. Zastępując sok pomarańczowy sokiem (puree) brzoskwiniowym zminimy mimozę w belliniego. Czary.

Z przemodlenia, z przeomdlenia senny
zasypiałem po nim gasnącym o poranku
w snach nowymi bawiąc się...




Romek Samolot


Kliknij TU i TU

02:50, b_hunter
Link Komentarze (21) »

Zdjęcia do blogu zrobiłem ja Samolot Roman

Licencja Creative Commons

romeksamolotfoto.blox.pl