RSS
czwartek, 29 czerwca 2006
W różowe upały



Cóż lepszego w słoneczne ciepłe popołudnie od butelki chłodnego rosé.
Nieskomplikowane, orzeźwiające - wydaje się esencją lata. Rozleniwieni nie zastanawiamy się nad aromatem, bukietem i taninami. Chłoniemy słońce stojące wysoko na niebie i to zamknięte w winie.

Angielski prawnik Jamie Ivey wyruszył na poszukiwanie butelki najbledszego rosé. Objechał Francję zaglądając do małych barów, lokalnych bistro, starych zamków. Wraz z małżonką i przyjacielem odwiedził regiony produkujące rosé, coraz częściej goszczące na stołach we wszystkich zakątkach świata.
A co widział i co jadał opisał w :



"Siedzieliśmy pod piekną białą markizą pośrodku cudownego prowansalskiego ogrodu. Odchylając się na krześle mogłem zerwać gałązkę rozmarynu. Skrzący się, fioletowy dywan lawendy otaczał restaurację, a nad nami niebo było czyste błękitem. W oddali na wzgórzu usadowiło się miasteczko Gordes.
Była pełnia lata we Francji, a cykady grały swój popołudniowy lament - nim słońce pochyli się nad horyzontem i upał zelżeje.
Kieliszek schłodzonego rosé był naszym toastem dla piękna, które rozpościerało się przed nami".

Książka TUTAJ, zdjęcie TUTAJ, a wino na przykład TU.



Romek Samolot




02:26, b_hunter
Link Komentarze (4) »

Zdjęcia do blogu zrobiłem ja Samolot Roman

Licencja Creative Commons

romeksamolotfoto.blox.pl